Toto

40 Trips Around The Sun

Sony Music Polska 2018-02-09
Autor: Michał Balcer
Ocena:

W ubiegłym roku Toto obchodzili piękny jubileusz – 40 lat na scenie. Przy okazji pokusili się o album kompilacyjny – „40 Trips Around The Sun” - który miał godnie uczcić okrągłe urodziny. Czy to się udało? Moim zdaniem nie do końca. 

Toto mają wiele składanek na swoim koncie – ponad 20, ale ta jakoś wyjątkowo pozostawia niedosyt. Przede wszystkim liczba utworów – zaledwie siedemnaście na czterdziestolecie? Czternaście albumów studyjnych i tylko siedemnaście numerów? Panowie! Tak nie można! 

Album zawiera wszystkie przeboje radiowe kapeli, począwszy od „Hold The Line”, przez kultową i zgraną „Africę”, a skończywszy na ‘kobietach’: „Rosannie”, „Lei” i „Pameli”. Ja czuję się rozczarowany. Krążek wydany na taką okoliczność powinien się naprawdę wyróżniać na tle innych debeściaków. Mnie strasznie brakuje tutaj choćby „Love Has The Power” (czyli Toto stricte popowe, bez rockowego pazura), „Out Of Love” (najpiękniejsza ich ballada), „White Sister” (silny punkt każdego koncertu, w wersji studyjnej również świetny), „St George And The Dragon” (prezentujące klasyczne brzmienie bandu z lat 70-tych) czy też „Burn” z ostatniej płyty „XIV” (który pokazuje, że zespół wciąż jest w gazie). 

Wydaje mi się, wręcz jestem przekonany, że można było lepiej uczcić tak okazały jubileusz. Wydawnictwo sprawia wrażenie niedopracowanego i nieprzemyślanego. Czemu nie tyle utworów ile lat ma zespół? Czyżby muzycy grupy nie wierzyli, że nagrali w swojej karierze tyle dobrych kawałków? 

Na plus można zaliczyć instrumentalny „Jake To The Bone” – nie znałem tego wcześniej, ale utwór ten świetnie pokazuje umiejętności muzyków. Ponadto zwracam uwagę na fakt, że pośród tych siedemnastu piosenek są trzy premierowe: „Alone” (dobry tekst traktujący o tym, że czas upływa), „Spanish Sea” (numer z czasów „Isolation” z nowym refrenem, muzycznie przypomina „Africę”) z i „Struck By Lightning” – mocne hardrockowe granie z ostrym riffem. Biorąc pod uwagę te trzy kompozycje oraz album „XIV” jestem zupełnie spokojny o przyszłość zespołu. Byle się tylko za kompilacje nie brali.