MGMT

Little Dark Age

Sony Music Polska 2018-02-08
Autor: Michał Balcer
Ocena:

Jest kilka takich zespołów, na których nowe albumy czekam z niecierpliwością. Jednym z nich jest MGMT. Odkąd usłyszałem „Kids” ponad dziewięć lat temu zostałem wiernym fanem nowojorczyków. Nawet jeśli nie potrafią do końca udźwignąć ciężaru pierwszej płyty, to ja i tak patrzę na nich i ich twórczość przez różowe okulary. I nie inaczej jest w przypadku nowego krążka zatytułowanego „Little Dark Age”. 

Pierwsze co zwraca uwagę po premierowym przesłuchaniu albumu to fakt, że grupa zdecydowanie postawiła na wygładzone melodie, kosztem braku przebojowości. Gdzieś w tym wszystkim zatracili swoje dawne szaleństwo i taką pewną zadziorność, co nadawało im charakterystycznego sznytu, który pozwalał odróżniać ich utwory od reszty popowej papki, mniej lub bardziej sprawiedliwie wrzucanej do szufladki z napisem ‘indie’. Może jedynie mocno elektroniczny „She Works Out Too Much” jest takim kawałkiem, który bardzo mocno na siłę można by próbować klasyfikować jako potencjalny hit, przypominający nieco wspomniane wyżej „Kids” lub „Brian Eno” i „Your Life is a Lie”. 

Gdybym miał jednym słowem podsumować „Little Dark Age” to napisałbym, że jest to płyta po prostu pogodna. Taka muzyka tła. Bardzo dobra muzyka tła brzmieniem nawiązująca do lat 80-tych, co szczególnie słychać w rewelacyjnym „Me And Michael”, który szybko zapada w pamięć i łatwo go zanucić. Gdyby nie słowa to pomyślałbym, że to jakiś nieznany, znaleziony po latach utwór naszego rodzimego Papa Dance lub Wham!

To co mnie martwi to fakt, że nie ma tutaj tych psychodelicznych numerów pokroju choćby „Of Moons, Birds And Monsters”, „Weekend Wars”, „Astro - Mancy” czy tez „Siberian Breaks”. Jakkolwiek finał „Little Dark Age” w postaci „When You’re Small” i „Hand It Over” wprowadza w taki przyjemny, oniryczny nastrój. 

„Little Dark Age” to kolejny, moim zdaniem, album MGMT dla zatwardziałych fanów, którzy po „Oracular Spectacular” ‘wzięli’ zespół z całym dobrobytem inwentarza i nie szukali jedynie skocznych, przebojowych piosenek. Takich jak ja. Grupa ewoluuje z każdą płytą i porównania ich muzyki z Tame Impala może poczytywać sobie tylko na plus.