Riverside

Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczości

In Rock 2016-11-16
Autor: Tomek Nowak
Ocena:

Archiwa znad rzeki

Rok 2016 był dla formacji Riverside niezwykły. Z jednej strony smutny i zadumany, z drugiej doniosły, wręcz uroczysty. Jego podsumowanie stanowi książka Maurycego Nowakowskiego. Biografia, w której – jak pisze sam autor – udało się uchwycić coś, co dziś byłoby już nieuchwytne.

„Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczościˮ to zapis dziejów, kronika istnienia zespołu. Autor cierpliwie zbiera, zestawia fakty, próbuje ustalić bieg zdarzeń. Szczegółowo zarysowuje drogę, wiodącą członków kwartetu do spotkania, a następnie poprzez wspólne dzieje. I tak aż po smuty finał – śmierć Piotra Grudzińskiego. Choć napisało go życie, w sumie szkoda, że we „Śnieˮ nie znalazł się na koniec akcent bardziej optymistyczny – omówienie ostatniego, niewątpliwie wielkiego podwójnego albumu Riverside'ów „Eye of the Soundscapeˮ.

Żmudną i barwną drogę kapeli do obecnego statusu, nawet swoistej sławy, Nowakowski śledzi równie wnikliwie. Jak to ma w zwyczaju, systematycznie, uważnie idzie drogą wydeptaną przez zespół na przestrzeni półtorej dekady. Przez ilość zgromadzonych detali, nie jest to lektura lekka, raczej dla fanów „zaangażowanychˮ, którzy przebiją się przez nią z entuzjazmem. Chcący dociec u źródła odpowiedzi na rozliczne pytania o historię kapeli będą w większości usatysfakcjonowani.

Nowakowski spisuje fakty, ciekawostki, wydarzenia, wspominki, anegdoty. Na tę okoliczność odpytuje wszystkich członków Riverside. Szczere, jak się zdaje, często osobiste wypowiedzi stanowią największą wartość jego książki.

Gęstą od detali opowieść autor przeplata opisami płyt. Nie negując szczególnie sensu opisywania muzyki kawałek po kawałku, nie jest to wiedza, która wnosi wiele do poznania dziejów zespołu.

Zarówno te słowno-muzyczne „intermezzaˮ, jak i nastawienie na punkt widzenia kapeli sprawiają, że zdecydowanie braknie głosów z zewnątrz. Opinii krytycznych, które wniosłyby jeszcze więcej do obrazu formacji. Głosów, z którymi opinie i wspomnienia entuzjastów oraz członków grupy można by skonfrontować. Brakuje przez to dystansu oraz szerszych kontekstów – czasu, ludzi, realiów. Kwitowanie zdawkowymi komentarzami to za mało żeby w pełni uzmysłowić, iż Riverside naprawdę stanowi w polskiej rzeczywistości muzycznej objawienie.

Najbardziej ślisko robi się, gdy Nowakowski wdaje się w muzyczne rozważania natury ogólnej. Teoria, iż cała historia rocka opiera się i rozwija wokół rocka progresywnego, może i odważna, jest cokolwiek życzeniowa. Podobnie jak oceny wkładu poszczególnych kapel.

Nie zmienia to faktu, że w wymiarze samego Riverside i związanej z nim faktografii „Sen w wysokiej rozdzielczościˮ jest publikacją ważną, potrzebną i solidną. Dobrze się stało, że powstała, zwłaszcza w czasie, który dla dalszych losów zespołu może okazać się przełomowy. Uzmysławia istnienie w Polsce zjawisk, których od dwudziestu z górą lat ktoś niezanurzony w życiu muzycznym może wcale nie zauważyć. Jest ponadto krzepiącą przypowieścią o sukcesie, jaki da się osiągnąć, spełniając marzenia. Także w naszym kraju. Wbrew malkontentom.