Ceti

Snakes Of Eden

Metal Mind Productions 2016-10-07
Autor: Tomek Nowak
Ocena:

Metal bez grama rdzy

Kolejne płyty Ceti to jak wyprawy w muzyczną przeszłość. Grzegorz Kupczyk i jego orkiestra po prostu lubują się w konkretnych rytmach, zagrywkach i melodiach. I nie jest to bynajmniej zarzut. Bo takie właśnie granie jest ich siłą. A najnowszy krążek „Snakes Of Eden” tylko to potwierdza.

Płyta przynosi dziesięć pełnych poweru kawałków osadzonych mocno na skale tradycji wykuwanej przez lata łańcuchami metalowych gigantów. Pobrzmiewa tu moc Sabbathów, riffowanie Purpli, odrobina szaleństwa Priestów, tapping AC/DC, ale przede wszystkim duch Iron Maiden z ich najlepszych lat. Słychać to już samego początku. Z tym, że w „Edge Of Madness” pojawia w tle również coś, czego Maidenów nie było nigdy, a więc klawisze Marihuany. A niewiele jest na tym krążku miejsc, gdzie ich obecność zaznacza się tak wyraźnie.

Sam Kupczyk jest w fantastycznej formie. Jego wokale tchną mocą, ale również bogactwem brzmień, mocno dodając charakteru poszczególnych kawałkom. Od epickiej, progresywnej ballady zwieńczonej potężną gitarową burzą „Empire Of Loss”, po drapieżne, zdecydowanie cięższe, agresywniejsze – po prostu czadowe – „Lady From The Dark”.

„Snakes” jest jak wielka księga twórczo wykorzystanych cytatów. Jednak Ceti nie zapomina także o oczku do fanów przywiązanych bardziej do ich wcześniejszego grania. Jest nim „Fire & Ice”, gdzie pewne frazy przypominają jeszcze dokonania… Turbo („Nie znaczysz nic”). Dobre rytmy po prostu się nie starzeją.

Dzięki melodyce, nowe nagrania Ceti staja się wyjątkowo przystępne dla metal-fanów rozmaitej proweniencji, nie tylko ramoli. Mimo to zdumiewa fakt, że na promotora krążka wybrano „Wild & Free”. Może i jest to track najbardziej melodyjny, najlżejszy z całego krążka, skrojony pod format radiowy, ale wyraźnie ustępuje innym numerom znacznie ciekawszym konstrukcyjnie i brzmieniowo. 

Niemniej, brawo dla Ceti za bardzo sympatyczny kawał naprawdę twardego metalu. Jest kuty inaczej niż dotąd, ale dobrze obrobiony, lśniący. To metal, który nie poddaje się rdzy. Co najwyżej pokrywa go szlachetna patyna.