Różni Wykonawcy

Tomasz Raczek w Kinie

Sony Music Polska 2018-02-23
Autor: Michał Balcer
Ocena:

Tomasz Raczek to dla mnie jeden z ostatnich autorytetów w naszym kraju, a w kręgu znawców sztuki to już największy. Z przyjemnością włożyłem w odtwarzacz album sygnowany jego nazwiskiem – „W Kinie” – miałem gwarancję otrzymania produktu wysokiej jakości. 

„W Kinie” to starannie przygotowane wydawnictwo – łącznie 40 utworów na dwóch dyskach – najlepszych i najpiękniejszych w historii dziesiątej muzy – a wszystko w przededniu jubileuszowej, dziewięćdziesiątej gali rozdania najbardziej prestiżowych nagród przemysłu filmowego – Oscarów. 

Na płytach znajdziemy zarówno wielkie, majestatyczne utwory na orkiestrę („Ojciec Chrzestny”, „Pianista”, „E.T.”), ale i piosenki, które na co dzień słyszymy w rozgłośniach radiowych – ot taka klasyka popkultury, że wspomnę chociażby kawałki z „Titanica”, „Rocky’ego”, „Dirty Dancing” i „Absolwenta”. Dużo muzyki poważnej, ale i soft rocka, popu czy też swingu. Tracklista albumu została ułożona w taki sposób, że ani przez chwilę nie odczuwa się znużenia nim. 

„W Kinie” to nie pierwsza przygoda Raczka z układaniem płyty kompilacyjnej – kilka lat temu wydano „Sztukę Słuchania Filmów”. Analizując zawartość obu albumów można zauważyć, że Pan Tomasz ma słabość do Bobby’ego Vintona i jego „Blue Velvet” – to jedyny numer jaki powtarza się na obu wydawnictwach. 

Pomimo faktu, iż utworów do umieszczenia na krążkach było bardzo dużo, to jednak znalazło się miejsce dla polskich akcentów: „Moving To The Ghetto Oct. 31, 1940” Wojciecha Kilara i „Impossible Opening” Jana A.P. Kaczmarka, odpowiednio z „Pianisty” i „Marzyciela” – to pokazuje, że jesteśmy w absolutnej czołówce twórców muzyki filmowej. 

Przy okazji wspomnianej wyżej „Sztuki Słuchania Filmów” Tomasz Raczek mówił: „Piosenki umieszcza się w filmach po to, byśmy je nucili i za ich sprawą wracali do tych filmów albo wybierali się na nie do kina” – jestem przekonany, że po albumie „W Kinie” niejedna osoba sięgnie do obrazów, z których pochodzą utwory, ba może nawet sięgnie po jakiś film, którego do tej pory nie widziała.