Amon Amarth, Orbit Culture, Soilwork – szwedzki potop w Gliwicach
- 31 October, 2026
- Michał Paterek
29 października 2026 roku PreZero Arena w Gliwicach wypełniła się fanami bojowych okrzyków i vikińskich melodii. Na jednej scenie spotkały się trzy szwedzkie zespoły: Soilwork, Orbit Culture i Amon Amarth, który tego wieczoru wystąpił w roli głównej gwiazdy. Zestawienie zapowiadało solidną dawkę melodyjnego death metalu i trudno było narzekać na frekwencję.
Wieczór otworzył Soilwork. Weterani szwedzkiej sceny zagrali solidny koncert i dobrze wywiązali się z zadania rozgrzania publiczności przed kolejnymi występami. Następnie scenę przejęło Orbit Culture. Dynamiczne oświetlenie dobrze współgrało z ciężkimi riffami zespołu, jednak sam występ nie zrobił na mnie większego wrażenia. Brzmienie było mało selektywne, a kolejne utwory sprawiały wrażenie zbudowanych według podobnego schematu. Nie pomogła nawet efektowna oprawa świetlna.
Prawdziwe widowisko rozpoczęło się wraz z wejściem Amon Amarth. Szwedzi jak zwykle postawili na rozmach i dopracowaną oprawę sceniczną. Scena przypominała ogromny, runiczny hol z kolumnami i bramą prowadzącą do samej Valhalli. Zespół zabrał publiczność w podróż przez nordyckie opowieści o Ragnaröku, rywalizacji bogów i podbojach dzielnych wojów. Rewelacyjne wizualizacje wyświetlane na ekranach doskonale współgrały ze scenografią, tworząc spójną całość.
Grupa promuje obecnie swój trzynasty album studyjny, „The Allfather Awakens”, którego premiera odbyła się zaledwie kilka tygodni przed gliwickim koncertem. Nic więc dziwnego, że właśnie materiał z tego wydawnictwa zdominował setlistę. Nie zabrakło jednak starszych kompozycji, dzięki czemu występ miał przekrojowy charakter. Łącznie usłyszeliśmy aż 19 utworów, a wśród nich takie pozycje jak „Guardians of Asgaard”, „The Way of Vikings” czy wieńczące koncert „Twilight of the Thunder God”.
Na samą muzykę nałożyło się widowisko, z którego Amon Amarth słynie od lat. Nie zabrakło efektów pirotechnicznych, aktorów wcielających się w wojowników oraz imponującego oświetlenia. Wszystko to sprawiało, że koncert oglądało się niemal jak spektakl, w którym muzyka i scenografia opowiadały tę samą historię. Zespół zadbał zarówno o fanów nowych nagrań, jak i tych, którzy od lat wracają do jego największych klasyków.
Gliwicki koncert pokazał, że Amon Amarth doskonale odnajduje się w dużych halach i potrafi wykorzystać ich możliwości. Stworzona przez zespół oprawa pozwoliła prawdziwie przenieść się do świata wikingów.
Dziękujemy Knock Out Productions za ten świetny, nordycki wieczór!
Do "przewijania" zdjęć należy używać znaczników w dolnej części ramki (telefon, komputer) lub strzałek (komputer).