ANOTHER PINK FLOYD ponownie zagrali w Krakowie.
- 10 November, 2025
- Tekst, zdjęcia: Sobiesław Pawlikowski / Ada & Sobiesław Pawlikowscy Photography
ANOTHER PINK FLOYD 2 listopada 2025 wystąpili u siebie. Tak można powiedzieć, bo nasz rodzimy tribune band Floydów ma właśnie krakowski rodowód.
Dla mnie to pierwsze spotkanie z ich show na żywo, i można powiedzieć, że najwyższy czas, bo wcześniej miałem okazję kilkakrotnie widzieć Brit Floyd i Australian Pink Floyd. Krakowski koncert polskich muzyków oddających hołd grupie Watersa i Gilmoura miał być może ciut mniej techniki estradowej na scenie, ale to absolutnie nie zarzut, bo ich wykonania kompozycji, które wszyscy znamy są znakomite, i nadmierna ilość „błyskania widzom po oczach” nie przytłaczała słuchaczy i nie odciągała uwagi od tego, co najważniejsze.
Nie zabrakło oczywiście okrągłego ekranu i laserów, to nieodzowna część takiego koncertu, w końcu Floydzi wyznaczyli pewne standardy show z ich muzyką w roli głównej. Ale przede wszystkim znakomite granie skupiało na sobie uwagę kompletu publiczności, jaki tego wieczoru zjawił się w Krakowskim Centrum Kongresowym ICE.
W APF zamiast „jednego Gilmoura” mieliśmy tym razem aż trzech świetnie uzupełniających się gitarzystów - znakomitego, chyba najbardziej zapracowanego krakowskiego muzyka, Jarka Meusa (gra również z Kraków Street Band, Agnieszką Chrzanowską czy Sokół Orchestar) oraz Michała Matragona Worgacza, który również wspomagał wokalnie śpiewającego Normana Powera – i zrobił to tak dobrze, że w zasadzie gdyby „pociągnął” cały koncert, to też byłoby świetnie. Gościnnie zagrał z grupą mistrz Marek Raduli i jego eleganckie, szlachetne brzmienie pięknie zastąpiło oryginalne dźwięki wydobywane ze stratocastera pana Davida. Świetnie pracowała sekcja rytmiczna – motoryczny bębniarz Grzegorz Bauer znakomicie nadawał tempo utworom przy współpracy basisty Marcina Essena – basisty, który umiejętnościami na pewno zawstydziłby Watersa, a pewnie spowodował uśmiech aprobaty u Guy’a Pratta. Łukasz Płatek dmący w sax obsługiwał również prawdziwy dzwon, Andrzej Łakomy godnie realizował partie Ricka Wrighta. Legendarną wokalizą Clare Torry z „The great gig In the sky” podzielił się trzyosobowy chórek złożony z uzdolnionych pań: Katarzyny Kubiczek, Mai Winkler i Anety Łakomy. Brzmienie standardowego składu Another Pink Floyd tego wieczoru było dodatkowo wzbogacone smyczkami i dęciakami z Orkiestry Symfonicznej Tomaszowa Mazowieckiego, więc słuchacze przez ponad 3 godziny zachwycali się niezapomnianymi melodiami, aranżami i tekstami jeszcze bardziej niż na „normalnych” koncertach APF.
Organizatorem koncertu była agencja Fantom Media – gratulujemy kolejnej wyprzedanej i świetnie przygotowanej imprezy, jednocześnie dziękujemy za możliwość uwiecznienia koncertu na zdjęciach.