MARCO MENDOZA TRIO zagrali w ramach Bochnia Rocks!
- 21 June, 2026
- Tekst, zdjęcia – Sobiesław Pawlikowski / Ada & Sobiesław Pawlikowscy Photography
Marco Mendoza, wybitny amerykański basista rockowy, pojawił się w Polsce aby zagrać dwa koncerty. 18 czerwca 2026 roku muzyk wraz ze swym trio zagrał w ramach cyklu Bochnia Rocks! organizowanego od ponad dekady w tym małopolskim miasteczku przez Piotra Lekkiego – gitarzystę TSA MNKWL - z rodziną i przyjaciółmi.
Mendoza to zawodnik, którego CV jest imponujące. Właśnie skończył dużą trasę ze Steve Vaiem i Joe Satrianim, w tym roku będzie też koncertował z Black Star Riders i Vinnie Moorem oraz Adrianem Vanderbergiem. A oprócz tego jego bas brzmiał między innymi w Thin Lizzy, The Dead Dasied, Cranberriers, Whitesnake, Iconic, Journey, grywał z Bilem Wardem z Black Sabbath. W Polsce pojawił się z autorskim trio, które tworzą gitarzysta Drew Lowe i bębniarz Nolan Richards.
Krótko pisząc – wyśmienity, profesjonalny gig. Choć kameralna salka bocheńskiego kina Regis tego wieczoru nie wypełniła się całkowicie i na koncert pofatygowała się około stuosobowa publiczność Marco dał pełnometrażowe show. Przede wszystkim oczywiście zaoferował nam znakomite granie – rockowe power-trio to esencja instrumentalnego grania, a maestria i lekkość gry Mendozy znakomicie rezonowała z gitarową wirtuozerią Lowe’a i dynamicznym bębnieniem najmłodszego na scenie Nolana. Mendoza popisał się jako świetny wokalista, ale zachwyt słuchaczy zwróciło rzadko spotykane współbrzmienie trzech głosów – wszyscy panowie znakomicie operowali strunami głosowymi, a polifoniczne chórki wyśpiewywane podczas całkiem karkołomnych riffów i rytmicznych smaczków wygrywanych na instrumentach brzmiały niewiarygodnie.
Przy całej mojej sympatii do Bochni i przytulnego kina Regis, w którym słyszałem przez ostatnią dekadę kilkadziesiąt znakomitych koncertów, trzeba założyć że nie jest to najbardziej prestiżowe miejsce, w jakim grał taki zawodnik jak Mendoza, a jednak przed niewielką, około stuosobową publicznością ten muzyk wraz z z kolegami dał pełnowymiarowe, zawodowe show bez żadnej taryfy ulgowej. W setliście oprócz autorskich numerów takich jak „Viva La Rock”, „Take it to the limit”, „Scream and shout” czy zagranego na bis „Sweetest emotions” znalazły się między innymi Lennonowskie „Give peace a Chance” czy „Higher Ground” Stevie Wondera. Gitarowym warsztatem popisał się Drew Lowe – który oczywiście przez cały koncert grał fenomenalnie, ale naprawdę godnie wywiązał się odtworzenia „Satch Boogie” z repertuaru Mistrza Satrianiego.
Zanim na scenę weszli Mendoza z kolegami publiczność skutecznie rozgrzewał lokalny, klasycznie hardrockowy kwintet Futro Z Ryby. Rasowy śpiewak, solidni gitarzyści i świetna sekcja rytmiczna to gwarancja udanego setu, a że zespół ma już grono oddanych fanów, to bez bisu się nie obyło – a w wypadku suportu nie jest to częsta sytuacja.
Pragnę jeszcze podkreślić profesjonalizm Marco Mendozy – kończąc granie nie schował się do garderoby czy też nie uciekł do hotelu na zasłużony odpoczynek, ale zaprosił wszystkich słuchaczy do pokoncertowego spotkania, zawodowo ustawił wszystkich tłoczących się w kolejkę i cierpliwie i z niegasnącym uśmiechem na twarzy podpisywał wszystkie podsunięte do autografu zdjęcia, gitary, płyty, koszulki i z wszystkimi słuchaczami bez pośpiechu robił niezliczone ilości zdjęć i „selfiaków” nikomu nie odmawiając pamiątkowej fotki. Teoretycznie to oczywiste, ale ciągle robi na mnie wrażenie, że zawodnicy z tej półki co Marco Mendoza z takim zaangażowaniem i atencją odnoszą się do swoich słuchaczy. Wielu krajowym gwiazdom z dużo mniejszym dorobkiem niż ten basista polecałbym zainspirowanie się takim podejściem do tej części wykonywanego zawodu…
Kolejny znakomity koncert w ramach Bochnia Rocks!, który przyciągnął do małopolskiego, uroczego miasteczka melomanów ze Śląska, Podkarpacia i innych bardzo oddalonych od Bochni miejsc. W opinii wielu słuchaczy ten powrót Mendozy – bo artysta w tym cyklu koncertował już wcześniej – plasuje się bardzo wysoko w rankingu koncertów zorganizowanych przez Piotra Lekkiego wspieranego przez rodzinę, przyjaciół i przychylne dobrej muzyce instytucje i firmy z okolicy. Nieustannie zachęcam do śledzenia cyklu Bochnia Rocks! w social mediach i na powstającej właśnie stronie bochniarocks.pl – w zapowiedziach koncertowych jest już Jazz Sabbath czyli Adam Wakeman z kolegami – ale ten występ planowany jest dopiero na styczeń 2027, więc niechybnie coś pięknego znów wydarzy się tam zanim usłyszymy jazzowe wersje Sabbathowych evergreenów.