
Serce z metalu ciągle bije mocno, czyli Dirkschneider w krakowskim Studio
- 23 March, 2025
- Piotr "Bobas" Kuhny
Nie tak dawno podczas koncertów U.D.O. Sven Dirkschneider (lepiej znany jako Udo) zarzekał się, że więcej nie usłyszymy już go w repertuarze Accept, z którym to nagrał większość klasycznych płyt zespołu w latach 1979-1997 (od „Accept” do „All Areas: Worldwide” za wyjątkiem „Eat the Heat”). Na szczęście zmienił zdanie i szyld (na Dirkschneider) pod którym postanowił przypomnieć, że nieco ponad czterdzieści lat temu wydano jedną z klasycznych pozycji heavy metalu płyte „Balls to the Wall” i ruszył wraz zespołem w trasę „Balls to the Wall 40th Anniversary Tour”. Właśnie w ramach tej trasy na zaproszenie Knock Out Productions Lond…, wróć, „German Leatherboys” pojawili się w czwartkowy wieczór 6 marca w krakowskim Klubie Studio. Zanim zabrzmiały dźwięki z „Balls” Udo wraz z kolegami zaserwowali nam wiązankę największych przebojów Accept zaczynając od „Fast as a Shark”, po którym zabrzmiało „Living For Tonite”, a następnie kolejne klasyki w tym jedyny i niepowtarzalny hymn heavy metalu „Metal Heart” odśpiewany wraz z Dirkschneiderem przez całą publikę, oczywiście wraz z wokalizą podczas znanej każdemu gitarowej wersji „Dla Elizy”. Po „Breaking Up Again” nastąpiła krótka przerwa po której Udo zapytał czy możemy uwierzyć, że 42 lata temu wraz z obecnym w jego obecnym zespole basistą Peterem Baltes’em wydali płytę, która stała się klasykiem. Po chwili wspomnień ze sceny popłynęły dźwięki „Balls to the Wall”, „London Leatherboys” i kolejnych pozycji z tracklisty płyty-jubilatki. I rzeczywiście ciężko uwierzyć, że ta muzyka ma już czterdziestkę na karku- nadal brzmi świeżo i energetycznie. Również można wątpić, że śpiewa ten sam gość co „dzieści” lat temu- wokal Dirkschneider’a nadal brzmi czysto (w specyficzny „szorstki” sposób) i potężnie! I to w momencie gdy gardło wokalisty liczy już 72 lata! Owszem jego (gardła) właściciel nie szaleje po scenie, ale też nigdy nie należał do najbardziej energetycznych frontmanów. Choć dziesięć utworów z klasyka błyskawicznie wybrzmiało w naszych uszach to wraz z „Winterdreams” na szczęście nie nastąpił koniec koncertu. Na deser krakowska publiczność dostała jeszcze trzy utwory w tym „Princess Of The Dawn”. To naprawdę była bardzo smakowita uczta dla miłośników heavy metalu, przypominająca dlaczego ta muzyka zawładnęła naszymi sercami.
Nie można nie wspomnieć o zespołach, które przygotowywały fanów na przyjęcie gwiazdy wieczoru, a były nimi fiński Crownshift i niemiecko-włoski projekt All For Metal.
Crownshift, grający muzykę na pograniczu power/ groove/ melodic death metalu. Tak szerokie spektrum wynika zapewne z faktu, że to tak zwana „supergrupa”, złożona z byłych i obecnych muzyków takich formacji, jak Nightwish, Norther, Finntroll czy Children of Bodom. Zdecydowanie inny klimat niż Acceptowy, ale zdecydowanie mógł się podobać szczególnie w gitarowych partiach.
Za to otwierający wieczór All For Metal to „metalowa metalowaość”. Taki przerysowany Manowar pełen gołych torsów, mieczy ( a właściwie statywów mikrofonów w ich kształcie) i skórzanych spodni. Tyle, że tu w tej zabawie uczestniczą też panie, dzierżąc broń w postaci gitar. No i bojowego młota, którego nie mogli podnieść panowie w tym jeden z wokalistów Antonio Calanna, gdy drugi Tim Schmidt na chwilę go odłożył, a wzniosła go drobna gitarzystka! To zabawa i pastisz na temat muzyki w stylu „Conana Barbarzyńcy”. Spójrzcie proszę na zdjęcia na których próbowałem utrwalić jak dobrze bawili się muzycy podczas krakowskiego występu.
Do "przewijania" zdjęć należy używać znaczników w dolnej części ramki (telefon, komputer) lub strzałek (komputer).































































































































































































