The Laws playing Sarcófago
- 14 September, 2026
- Piotr "Bobas" Kuhny
10 września 2026 roku krakowski Klub Gwarek stał się miejscem spotkania kilku pokoleń ekstremalnego metalu. Na jednej scenie pojawili się warszawski Sznyt, krakowska Herzoga, oraz The Laws, dowodzeni przez Geraldo „Incubus” Minellego i Armando „Leprousa” Sampaio. Stawką tego wieczoru nie był jednak kolejny koncert metalowy. Była nią konfrontacja z legendą – dziedzictwem brazylijskiego Sarcófago.
Sarcófago powstało w 1985 roku w Belo Horizonte. Wraz z takimi nazwami jak Sepultura czy późniejsze formacje brazylijskiej ekstremy zespół współtworzył język, którym black i thrash metal przemawia do dziś. Szczególne miejsce w historii zajmuje oczywiście I.N.R.I. z 1987 roku – album, który swoją brutalnością, chaosem i bezkompromisową atmosferą wyprzedzał swój czas. Podczas krakowskiego koncertu właśnie ten materiał, obok utworów z Satanic Lust i innych klasyków, stał się osią całego spektaklu.
Zanim jednak ze sceny popłynęły dźwięki brazylijskiej legendy, publiczność dostała solidną dawkę thrashowego ciosu od gospodarzy wieczoru – Herzogi.
Krakowski zespół, działający od 2022 roku, doskonale pasował do charakteru imprezy. Herzoga otwarcie czerpie z niemieckiego i brazylijskiego thrashu lat 80., ale nie próbuje być jedynie rekonstrukcją dawnego brzmienia. Ich muzyka jest szybka, agresywna i pozbawiona zbędnych ozdobników.
W przypadku koncertu poprzedzającego występ The Laws miało to szczególne znaczenie. Herzoga nie znalazła się bowiem na scenie przypadkiem. Jej muzyczny język wyrasta z dokładnie tej samej tradycji, która kilkadziesiąt lat wcześniej doprowadziła do powstania Sarcófago.
Tu drobna ciekawostka podczas koncertu w Gwarku zespół wspierał na gitarze młodszy syn znanego krakowskiego gitarzysty Jacka Hiro. I trzeba przyznać, że niedaleko pada jabłko od jabłoni.
The Laws – kiedy historia wychodzi na scenę
Krótka przepinka i na scenie pojawiło się The Laws. Zespół.powstał w 2019 roku w São Paulo z inicjatywy Michela Crisaora (muzyk i producent), Rodrigo Malevolenta oraz Fábio Jhasko – gitarzysty Sarcófago z okresu albumu The Laws of Scourge (1991). Projekt miał od początku jeden zasadniczy cel: odtworzyć na żywo muzykę i atmosferę Sarcófago. Jhasko nie był muzykiem przypadkowo zaproszonym do projektu. Grał w Sarcófago w latach 1991–1993 i uczestniczył w nagraniu The Laws of Scourge. W 2021 roku Jhasko opuścił The Laws z powodów osobistych, tuż przed europejską trasą, a do projektu dołączył Geraldo „Incubus” Minelli – współzałożyciel Sarcófago i jego basista w najbardziej znanym okresie działalności zespołu.
I właśnie dlatego koncert w Gwarku miał zupełnie inną wagę niż zwykły tribute show. Na scenie pojawiło się dwóch muzyków z bardzo wczesnej historii Sarcófago. Niestety zabrakło na niej Césara Pessoa, który, o czym poinformował zespół, właśnie trafił do szpitala.
Kiedy zabrzmiały pierwsze charakterystyczne riffy, stało się jasne, że tego wieczoru nie będzie miejsca na sentymentalną podróż do lat 80. Sarcófago nigdy nie było zespołem od nostalgii. Ich muzyka miała być brudna, agresywna i niebezpieczna – i właśnie taki charakter zachował koncertowy materiał.
Najważniejsze było I.N.R.I.. Utwory z tego albumu mają tę niezwykłą właściwość, że nawet po niemal czterdziestu latach nie brzmią jak eksponat z historii metalu. Przeciwnie – nadal potrafią zabrzmieć niepokojąco świeżo. W Gwarku szczególnie mocno wybrzmiała ta pierwotna energia: proste, bezlitosne riffy, pędząca sekcja rytmiczna i wokalna agresja, które nie potrzebują współczesnej produkcji, aby zrobić wrażenie.
Nie zabrakło również materiału z Satanic Lust. To właśnie połączenie najbardziej klasycznych kompozycji Sarcófago stworzyło set, który dla fanów starego black/thrash metalu był czymś znacznie więcej niż kolejnym koncertem.
Najciekawsze w krakowskim koncercie było to, że nie próbował on udawać, iż czas zatrzymał się w 1987 roku. Owszem, muzyka Sarcófago jest produktem swojej epoki. Ale jej wpływ na późniejsze pokolenia ekstremalnego metalu sprawił, że dzisiaj wiele elementów, które kiedyś brzmiały jak muzyczny radykalizm, stało się częścią języka gatunku. Krakowski koncert The Laws playing SARCÓFAGO pokazał przede wszystkim, że muzyka Sarcófago wciąż działa najlepiej wtedy, gdy zostaje pozbawiona zbędnego kontekstu. Nie potrzebuje wielkiej scenografii ani efektownego spektaklu. Potrzebuje głośników, wzmacniaczy, ludzi na scenie i publiczności gotowej przyjąć muzyczny cios. A tego w Gwarku zdecydowanie nie zabrakło.
Sarcófago nie potrzebuje powrotu. Ich muzyka nigdy naprawdę nie odeszła.