"This Is Not The Last Tour" - PIL trzymam was za słowo!

  • 17 May, 2026
  • Piotr "Bobas" Kuhny

Jak to możliwe by wychodzić zachwyconym z koncertu zespołu, którego wokalista sam mówi, że śpiewać nie potrafi (i nie kłamie zbytnio)? Takie rzeczy są możliwe tylko w przypadku Public Image Limited, który to zespół na zaproszenie Live Nation Polska odwiedził kraj nad Wisłą. Krakowski koncert w Klubie Studio był ostatnim polskim przystankiem trasy „This Is Not the Last Tour” po występach w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie. Sam kontekst już robił swoje: PiL przyjechali jako zespół-legenda, ale nie jako zamrożona pamiątka po punkowej rewolucji. 

Zespół wyszedł punktualnie o 20:00, po supporcie Sad Smiles (o nim za chilę). To nie był koncert oparty na fajerwerkach, lecz na repetycji, nerwie i chropowatej sile rytmu. PiL od pierwszych minut budowali napięcie nie tyle przebojowością, ile transowym pulsem: „Home”, „Know Now” i „World Destruction” ustawiły wieczór jako spotkanie z muzyką, która wciąż bardziej drapie niż głaszcze. Najmocniej zadziałał środek setu. „This Is Not a Love Song” zabrzmiało jak ironiczny manifest, „Poptones” i „Death Disco” przypomniały, dlaczego „Metal Box” pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla post-punku, dubu i zimnej, nerwowej alternatywy. Nie było tu nostalgicznego odtwarzania klasyki. Raczej surowy pokaz tego, że te utwory nadal mają w sobie coś nieprzyjemnie aktualnego: przestrzeń, bas, rozchwianą gitarę i głos Johna Lydona, który bardziej naciska niż śpiewa. Lydon był centrum wydarzenia, ale nie w sensie gwiazdorskiego „showmana”. Jego obecność jest osobna: trochę kaznodziejska, trochę kłótliwa, trochę teatralna. Publiczność dostawała nie wypolerowaną lekcję historii, lecz występ człowieka, który nadal traktuje scenę jak miejsce konfrontacji. W najnowszym kontekście PiL to szczególnie czytelne — po śmierci żony Nory Forster i menedżera Johna „Rambo” Stevensa Lydon rozważał koniec koncertowania, ale wrócił na trasę po reakcji fanów. Kraków dostał przekrojowy zestaw: od „Public Image” z debiutu, przez „Poptones” i „Death Disco”, po nowsze „Know Now”, „Corporate” i „Shoom”. W setliście znalazły się też covery „World Destruction” Time Zone i „Open Up” Leftfield, które dobrze podbiły taneczno-industrialny wymiar PiL. Finał zasadniczej części z „Public Image” miał w sobie coś symbolicznego: utwór sprzed niemal pół wieku zabrzmiał nie jak relikt, ale jak wciąż skuteczna deklaracja niezależności.

Nie sposób też nie zauważyć specyficznego "dialogu" Rottena (choć ten przydomek już nie pasuje do JL) z publiką- weźmy na przykład przerwę która następuje przed bisami. Zwykle zespoły "pozorują pożegnanie" by wrócić wywołane brawami. Nie tutaj! John po prostu powiedział "dajcie nam trzy minuty- potrzebuję papierosa". Podobnie z momentami gdy zespół, a dokładniej jego muzycy dostają szansę by zaprezentować swoje umiejętności. Normalnie następuje przedstawienie artysty i wtedy pokazuje swą wirtuozerię. Tu było ciut inaczej- Lydon pytał publikę czy ma na to ochotę. Np. "do you need more bass?" i dopiero po otrzymaniu "zapotrzebowania" przychodziła pora na popisy. 

Wracając jeszcze do muzyków- nie sposób pominąć gitarzysty Lu Edmondsa (w zasadzie to "strunowca", bo prócz gitar grał też na instrumencie zidentyfikowanym przez Google jako Buzuki). Ten gość wymiata! Do tego jest marzeniem fotografa- sam w sobie bardzo malowniczy, a do tego mocno zaangażowany w "ruch sceniczny". Co tu mówić- spójrzcie sami na jego zdjęcia.


Przed PIL na scenie zaprezentowała się grupa Sad Smiles. To młodziaki (mają po 19 lat) z Tarnowa. I tu mam nieco mieszane uczucia- podziwiam, że nie zżarła ich trema, momentami muzyka całkiem "chwytała za ucho". Ale też czuć było pewne niedostatki wokalno-tekstowe... Ujmę to w ten sposób- jeśli teraz tak sobie radzą, to może z tego wyewoluować naprawdę ciekawy projekt. 


Jak mógłbym podsumować ten wieczór? Krótko: mam nadzieję, że to rzeczywiście "Not The Last Tour" i jeśli kolejna trasa zawita w moje okolice pojawię się na pewno pod sceną!


Do "przewijania" zdjęć należy używać znaczników w dolnej części ramki (telefon, komputer) lub strzałek (komputer).
"This Is Not The Last Tour" - PIL trzymam was za słowo!" data-numposts="5">

Nadchodzące wydarzenia