We wtorek zaczyna się (The) Weeknd w Warszawie. Dla takich koncertów bierze się wolne następnego dnia.

  • 05 August, 2026
  • fot. - XO Records

Monumentalna scenografia, niemal 40 utworów, tysiące świecących opasek i publiczność, której śpiew momentami zagłuszał głównego bohatera wieczoru. The Weeknd wystąpił we wtorek, 4 sierpnia, na PGE Narodowym, otwierając pierwszy z dwóch warszawskich koncertów trasy „After Hours Til Dawn”. Spektakularnemu widowisku towarzyszyły jednak trudne warunki pogodowe — w dusznym tłumie część uczestników potrzebowała pomocy medycznej.

Wieczór rozpoczął Playboi Carti. Raper zaprezentował krótki, dziewięcioutworowy set, obejmujący między innymi „Sky”, „Type Shit” i „IloveUIHateU”. Publiczność reagowała żywiołowo, choć występ ucierpiał z powodu charakterystycznego dla stadionu pogłosu. W wielu miejscach zamiast wyraźnego wokalu słychać było przede wszystkim bas i głos hypemana.

Prawdziwa kulminacja nastąpiła po zapadnięciu ciemności. The Weeknd, czyli Abel Tesfaye, pojawił się na scenie z zasłoniętą twarzą, w otoczeniu tancerzy ubranych w czerwone szaty i maski. Ruiny futurystycznego miasta, ogromne ekrany i przypominająca postapokaliptyczny rytuał choreografia od pierwszych minut budowały atmosferę znaną z wizualnego świata albumów „After Hours”, „Dawn FM” i „Hurry Up Tomorrow”.

Centralnym elementem scenografii była monumentalna złota rzeźba zaprojektowana przez japońskiego artystę Hajime Sorayamę. Wydłużona scena i wybiegi prowadzące w głąb płyty pozwalały wokaliście docierać do różnych części stadionu, a świecące opaski na nadgarstkach widzów zamieniały trybuny w pulsujące morze świateł. Całość uzupełniały projekcje, ogień i pirotechnika.

Koncert rozpoczęły „Baptized in Fear” i „Open Hearts”, ale temperatura widowiska gwałtownie wzrosła wraz z „After Hours” i „Starboy”. W programie znalazły się zarówno najnowsze kompozycje, jak i największe przeboje artysty: „The Hills”, „Can’t Feel My Face”, „Take My Breath”, „Die for You”, „Save Your Tears” oraz „Blinding Lights”. Ponad 30 pozycji znalazło sięte go wieczoru w setliście.

Playboi Carti powrócił na scenę podczas wspólnych wykonań „Timeless” i „Rather Lie”. Te momenty należały do najgłośniej przyjętych części koncertu, podobnie jak finałowa seria wielkich przebojów. Stadion śpiewał niemal bez przerwy, a The Weeknd kilkakrotnie podkreślał wyjątkową energię warszawskiej publiczności. Momentami śpiew fanów był tak potężny, że zagłuszał wokalistę.

Artysta nie ograniczał kontaktu z fanami do standardowych pozdrowień (w tym deklaracji „Warszawo, kocham was!”, która wywołała ogłuszającą wrzawę na trybunach i płycie boiska). Schodził w stronę barierek, przybijał piątki, a podczas „I Feel It Coming” pozwolił kilku osobom przejąć fragmenty partii wokalnych. Mimo ogromnej skali produkcji koncertu udało mu się stworzyć poczucie bezpośredniego kontaktu z widownią. W pewnym momencie wyraźnie się wzruszył, słuchając reakcji stadionu, i z trudem powstrzymywał łzy.

Pierwszy warszawski występ potwierdził, że trwająca od 2022 roku trasa „After Hours Til Dawn” nadal funkcjonuje jako jedno z największych popowych widowisk stadionowych. Koncert nie był pozbawiony problemów — szczególnie związanych z pogodą i brzmieniem supportu — ale jego rozmach, kontakt artysty z widzami oraz potężny finał sprawiły, że dla znacznej części publiczności był to jeden z najważniejszych muzycznych wieczorów tego lata. The Weeknd udowodnił, że znajduje się w znakomitej formie koncertowej.

Drugi koncert The Weeknd na PGE Narodowym zaplanowano na środę, 5 sierpnia więc ci, którym wczoraj było mało, lub którzy chcą powtórzyć to niezwykłe przeżycie mają szansę na "przedłużony Weeknd". Dziękujemy Live Nation Polska za możliwość uczestnictwa w tym niezwykłym wydarzeniu i fotografie które Wam prezentujemy.


Do "przewijania" zdjęć należy używać znaczników w dolnej części ramki (telefon, komputer) lub strzałek (komputer).


We wtorek zaczyna się (The) Weeknd w Warszawie. Dla takich koncertów bierze się wolne następnego dnia." data-numposts="5">

Nadchodzące wydarzenia