XX-lecie Rock Klub Iron. Asphyx i Mysthicon zatrzęsły Krosnem
- 26 March, 2026
- Michał Paterek
Od wielu lat głównym, można powiedzieć ostatnim bastionem prawdziwego heavy metalu był Rock Klub Iron w Krośnie, prowadzony przez Bogdana Świstaka. To właśnie na jego zaproszenie, podczas drugiego dnia imprezy z okazji XX-lecia istnienia klubu, mogliśmy usłyszeć holenderską deathmetalową maszynę Asphyx wraz z polską supergrupą Mysthicon.
Wieczór rozpoczął się od przemówienia gospodarza – padły podziękowania, pojawiły się wzruszenia. Na scenie pojawił się symboliczny tort i dmuchanie świeczek – w końcu to okrągły jubileusz klubu. Po tej krótkiej części oficjalnej powitaliśmy na scenie, w kłębach dymu i mroku, załogę Mysthicon, która rozpoczęła rozgrzewanie publiczności swoimi blackmetalowymi brzmieniami. Było jednak w ich muzyce coś, co dodawało atmosfery tajemniczości – tempa utworów były zróżnicowane, a dodatkowego uroku dokładały partie klawiszowe. Obecni pod sceną łatwo weszli w interakcję z zespołem i roztańczyli się w brzmieniach Mysthicon.
Po przerwie technicznej na scenę weszło Asphyx – zespół z konkretnym stażem, jeden z bardziej rozpoznawalnych w swojej części Europy. Ten, kto znał muzykę Holendrów, wiedział, że to nie będzie lekkie granie. Bez zbędnego ociągania panowie przystąpili do realizacji deathmetalowo-doomowej masakry w Rock Klub Iron. Tego wieczoru usłyszeliśmy przekrojowy set – 16 utworów z łącznie sześciu różnych płyt zespołu. Nie zabrakło dobrze rozpoznawalnych pozycji, takich jak Deathhammer, Death the Brutal Way czy Scorbutics.
Przez cały czas zespół miał świetny kontakt z publicznością. Dokładnie wiedział, po co i gdzie przyjechał – pojawiły się ciepłe słowa w stosunku do Polaków w kontekście wschodniej granicy i sytuacji geopolitycznej. Natomiast pod sceną wrzało, gotowało się i kipiało. Potoczne powiedzenie „death metal to nie rurki z kremem” doskonale odzwierciedla to, co działo się tego wieczoru w Rock Klub Iron. Do samego końca wierni fani odpowiadali z mocą na każdy riff przesterowanej gitary. Młyn pod sceną kręcił się do ostatnich dźwięków.
Pod koniec koncertu nie zabrakło na scenie również Bogdana, który wraz z zespołem szalał na deskach klubu. To, że akurat Asphyx zagrali na tej imprezie, również nie było przypadkowe – zespół grywał już wcześniej w tym miejscu, pozostając w bardzo dobrych relacjach z właścicielem. Po zakończeniu koncertu muzycy zeszli do ludzi, robili sobie zdjęcia i rozmawiali z fanami.
Całość imprezy można określić jednym słowem – rodzinna. Wbrew pozorom nie jest to nadużycie. Mam na myśli bowiem metalową rodzinę Rock Klub Iron – ludzi kochających ciężkie brzmienia, którzy nawet jeśli byli tego wieczoru w tym miejscu po raz pierwszy, łatwo wtopili się w ten klimat. Odbyłem tam kilka rozmów z bardzo życzliwymi, pozytywnymi osobami. Skakałem pod sceną wraz z innymi, w jednej ręce z aparatem, w drugiej z firmowym piwem klubu Iron, i dochodzę do wniosku, że panująca tam atmosfera była jedyna w swoim rodzaju.
Łyżką dziegciu w tym wszystkim jest fakt, że właściciel Bogdan przekazał ze sceny, iż klub kończy swoją działalność z dniem 30.05.2026 r. Niemniej jednak, jak sam zaznaczył, coś jeszcze dla społeczności metalowej w Krośnie zamierza zrobić.
Dziękujemy The Red Devil Promotions za możliwość wzięcia udziału w tym jubileuszu i muzycznej uczcie.