„Furia Gra Kino” w krakowskim Klubie Studio, czyli jak Spodek wznoszono.
- 26 May, 2026
- Piotr "Bobas" Kuhny
Finałowy koncert trasy „Furia Gra Kino”, który odbył się w krakowskim Klubie Studio w niedzielę, 24 maja 2026 roku, był jednym z najbardziej wyczekiwanych i nieoczywistych wydarzeń muzycznych tego sezonu. Furia, ikona śląskiego i polskiego black metalu (znana m.in. ze współpracy z Janem Klatą przy „Weselu” w Starym Teatrze), po raz kolejny udowodniła, że ramy gatunkowe są dla niej zdecydowanie za ciasne. Projekt narodził się przy współpracy z Instytucją Filmową Silesia Film z okazji 25-lecia Filmoteki Śląskiej.
Efekt był gęsty i niekomfortowo sugestywny. Na ekranie Śląsk nie pojawiał się jako pocztówka z industrialnej przeszłości, lecz jako przestrzeń duchów: kopalniane kadry, fragmenty codzienności, twarze i pejzaże, które w zderzeniu z blackmetalowym językiem Furii traciły dokumentalną przezroczystość. Zespół nie tyle „grał do filmu”, ile wydobywał z niego ukryty hałas: ciężar miejsca, pamięć pracy, brud, światło, pył i melancholię.
Koncert zapowiadano jako "immersyjny" i rzeczywiście był to wieczór zanurzenia w muzyce zapewne dzięki wsparciu systemu dźwięku immersyjnego (D&B Audiotechnik Soundscape). Dźwięk nie dobiegał klasycznie „ze sceny” – dzięki systemowi przestrzennemu instrumenty, gitary i głosy rotowały wokół słuchaczy, tworząc klaustrofobiczny, monumentalny klimat.
To zdecydowanie nie był typowy koncert- muzyków ledwo było widać zza ekranu na którym wyświetlano film. Widać było fragmenty instrumentów czy osób - i to tylko czasami - w momentach gdy dany fragment wyświetlanego dokumentu był biały..
Sam dokument zawierał wiele aspektów technicznych. Jak skomentował na FB znajomy architekt "Furia uczy inżynierii! Czyli wieczór o sprężaniu dachu Spodka". Dziwnym jest, że ten niełatwy przecież temat i muzyka nie będąca "łatwą, miłą i przyjemną" spotka się z tak dobrym odbiorem widowni. I to jakże różnej: od typowych "metalhead'ów" po krakowską inteligencję w tym ludzi ze świata teatru czy sztuk wizualnych. Ci pierwsi tradycyjnie uderzyli pod scenę by przygotować się na pogo, a tymczasem dostali hipnotyzujący film. Obecność inteligencji na pewno wzmogła filmowa narracja prowadzona przez Krzysztofa Zawadzkiego zawiązanego z Teatrem Starym, zaś nad dramaturgią czuwała dr Olga Śmiechowicz z Katedra Teatru i Dramatu UJ,. Nie sposób też pominąć Bogny Przewoźniak odpowiedzialna za live-montaż i wizualną interpretację, od lat związana z zespołem.
Nihil, Furia- wyrazy szacunku za uniemożliwienie zamknięcia waszej twórczości w sztywnych gatunkowych ramach. Należy też docenić odwagę Iron Realm Productions która to ekipa podjęła się realizacji tej jakże nietypowej trasy.